Zajęcia terenowe

 

Klasy policyjne-Borne Sulinowo 2017r.

„Borne, Borne nasze Borne,
Tu wspaniale spędzisz czas
A w pamięci pozostanie….”

…no właśnie cóż tam się nie działo!!!

      Kolejny raz pierwsze klasy policyjne odwiedziły tajemnicze miasteczko Borne Sulinowo na Pojezierzu Drawskim. Pojechały tam, aby jeszcze bardziej się zintegrować, by doskonalić swoją sprawność fizyczną, a także uczyć się pokonywać swoje słabości i różnego rodzaju przeciwności. Trzeba podnosić  poprzeczkę i pokonywać kolejne bariery, żeby się rozwijać. Nie zawsze było lekko, ale jakby było tylko lekko i łatwo, to co pozostałoby w pamięci?

      Zaczęło się od niezłego wycisku na sali gimnastycznej, czyli zajęć z samoobrony. Było intensywnie, gorąco i duszno, bo jak się potem okazało zbierało się na burzę. Po obiedzie zaplanowany był bieg terenowy na poligonie i przejazdy wozem bojowym. Bieg był, ale pod dach nad wejściem do ośrodka zdrowia, ponieważ w drodze na poligon zaskoczyła nas burza. Przeczekaliśmy wszelkie gromy, błyskawice i największą ulewę w bezpiecznym miejscu, jednak deszcz nie odpuszczał. My też nie odpuściliśmy. Mimo deszczu postanowiliśmy pokonać poligon wozem bojowym. Równie niezłomną postawą wykazali się nasi dyrektorzy-pan Tomasz Zandecki i Wojciech Hoffmann, którzy odwiedzili nas na obozie. Drugą cześć biegu terenowego zaliczyliśmy w deszczu, kompletnie przemoczeni z poligonu do naszego pensjonatu. Po kolacji wypogodziło się i mogliśmy znowu wyruszyć w teren. Kolejnym naszym celem było doskonalenie strzelania. Strzelaliśmy z wiatrówek i łuków, a także z pistoletów na kulki podczas gier taktycznych.

      Następny dzień okazał się prawdziwym wyzwaniem. Niby nic takiego-wyprawa rowerowa, ale sześcio czy siedmiogodzinna, a i trasa niełatwa i zwiedzanie bunkrów po drodze,  i kilometrów dużo, i słońce, i silny wiatr. Było ciężko, więc niektórzy mieli kłopoty z dotarciem do celu, ale jak to mówią, co nas nie zabije, to nas wzmocni. Wieczorem wystarczyło nam sił tylko na ognisko, kiełbaski i wspólne śpiewy. Mimo zakwasów i bardzo obolałych niektórych części ciała nie odpuszczaliśmy. Kolejnego dnia w pełnym umundurowaniu wyruszyliśmy nad piękne Jezioro Pile, gdzie w pełni oddaliśmy się grom i zabawom ruchowym na plaży. Czołganie się i tarzanie w piasku- czemu nie!?  W końcu, co to za różnica woda, czy piasek w butach? W powrotnej drodze chwila oddechu w ruinach ogromnego, dawnego Domu Oficera i czas na fotografie. Popołudnie spędziliśmy już w Szczecinku. Najpierw małe świętowanie Dnia Dziecka w Mc Donaldzie i na starówce, potem pomost nad Jeziorem Trzesiecko, narciarze wodni i wakeboardzisci  oraz jeden z najdłuższych wyciągów do nart wodnych i wakeboardu  w Europie.

      Tyle w ogromnym skrócie się działo, a doliczywszy do tego różnego rodzaju przygody podczas wycieczki rowerowej i podróży pociągiem myślę, że w pamięci wszystkich pozostanie całe mnóstwo wspomnień.
                                                                                                                Beata Czerska

 

Przejdź do galerii zdjęć

fot. Ewa Portala-Janik

Przewiń do góry

DRZWI
OTWARTE

24 kwietnia (sobota)
Szczegóły spotkania podamy bliżej terminu.

Skip to content